MHUBA - Muzeum Historii Barcelony

MHUBA - Muzeum Historii Barcelony

Barcelona to turystyczny koszmar. Stężenie ludzi na centymetr kwadratowy w centrum przewyższa wszystko, co zdołały osiągnąć sardynki w puszce, jak i plażowicze we Władysławowie. Ta stolica europejskiego przytulania (spróbujcie przejść się La Rambla i nikogo nie dotknąć!) posiada też jednak miejsca prawie bezludne, z klimatyzacją i kawiarnią, gdzie zwykle nie ma żadnej kolejki. Tak, zgadliście – to są muzea. W zwykłym, cywilizowanym świecie wystarczy wejść do jakiegokolwiek przybytku tego typu, aby poczuć się jak Robinson na bezludnej wyspie. Barcelona jest jednak szczególna i muzea związane ze sztuką zadeptuje dziki tłum. Za to muzea historyczne to oaza spokoju. Nawet staruszkę z laską obsługa z rozpędu zapyta o zniżkę studencką – zdziwiona, że można tu trafić dobrowolnie, bez przymusu ze strony edukacji. Mrs Foch uwielbia takie miejsca – wiadomo, nic tak nie poprawi nastroju kobiecie, jak pytanie o legitymację studencką, no chyba, że jest jeszcze w  podstawówce ;) - dlatego dziś zaprasza swoich czytelników do MHUBA - Muzeum Historii Barcelony.


Barcelona

Barri Gotic (Dzielnica Gotycka) to zacienione, wąskie, kręte średniowieczne uliczki przepełnione tłumem pożądającym klimatycznych selfie. Małe okna, ciemne bramy – jedna z nich to droga do fascynującego podziemnego świata dawnej Barcelony. MHUBA – to muzeum pokazujące początki miasta sprzed 2000 lat. Jego najpiękniejszą i najbardziej ciekawą częścią są ruiny dawnego rzymskiego miasta Barcino. Odkopano tam między innymi ruiny wytwórni słynnego sosu garum (słony sos z sfermentowanych ryb – ogromny przysmak czasów rzymskich i jednocześnie jedna z częstych przyczyn zatruć), farbiarnię oraz winiarnię.


Barcelona

Barcelona

Barcelona

Barcelona

Barcelona

Barcelona

Po upadku imperium rzymskiego i najeździe wizygotów, na miejscu przetwórni ryb zbudowano wielki kościół – w kolejnych warstwach można wiec podziwiać jego fundamenty jak i baptysterium (miejsce przeznaczone na obrządek chrztu). 


Barcelona

Kolejne sale przedstawiają średniowieczne dzieje miasta, jego zasięg, strukturę ludności i zabytki archeologiczne znalezione w czasie wykopalisk.


Barcelona

Barcelona

Barcelona

Sam koniec wystawy to Sala del Tinell i kapica św. Agaty. Sala stanowiła część średniowiecznego pałacu i była salą tronową. Tutaj właśnie Kolumb miał ogłosić królowi Ferdynandowi i królowej Izabeli odkrycie Ameryki. Dziś jest to miejsce bardzo urocze – jednak całkowicie puste, wykorzystywane głównie do wystaw czasowych.


Barcelona

Barcelona

Kaplica św. Agaty - to dawna kaplica zamkowa. Po przepięknych kościołach - perłach katalońskiego gotyku - które można zobaczyć na starym mieście nie robi niestety zbyt wielkiego wrażenia.


Barcelona

Barcelona

Placa del Rei to jedynie jeden z siedmiu budynków Muzeum Historii Barcelony. Pozostałe są rozsiane po różnych częściach miasta i zwykle z braku czasu pomijane przez turystów (mrs Foch nie była wyjątkiem, też tam nie dotarła). Bilet na wszystkie te atrakcje jest jeden i zachowuje ważność przez kilka dni.


Barcelona

Barcelona

Jeśli szukasz informacji o Barcelonie, mrs Foch zaprasza na pozostałe wpisy o tym fascynującym mieście :)
Palau Güell Barcelona

Palau Güell Barcelona

Upływ czasu to jednak wredoctwo wcielone. Po radosnym lecie przychodzi sobie taki listopad, który złośliwie i z premedytacją chowa słońce na metrową warstwa chmur. W pierwszym odruchu człowiek wpisuje w wyszukiwarkę: „tanie loty +  słonecznie i ciepło+ leżaki + drinki z palemką”, a następnie podziwiając piękne zdjęcia ponuro rozmyśla, że niestety zamiast dalekich podróży, trzeba się okopać na miejscu i przetrwać ten najmniej lubiany miesiąc roku. Dlatego właśnie mrs Foch odkopała foldery ze zdjęciami z zeszłej jesieni. Gdy listopadowe kartki z kalendarza nieoczekiwanie zapisywała słoneczna, kolorowa Barcelona. Gdy jesień zamiast kolorowymi liśćmi, lśniła mozaikami Gaudiego a autorka bloga dumała sobie, że nawet najbardziej wyeksploatowane turystycznie miejsca, poza sezonem są bardzo fajne. Dlatego dziś w ramach wspomnień zapraszam Was do Pałacu Güell.


Prawdę mówiąc, domu państwa Güell mrs Foch nie planowała zwiedzać. Chciała jedynie popatrzeć z boku, odhaczyć punkt na liście „must see”, zrobić obowiązkowe zdjęcia i pobiec dalej, w poszukiwaniu kolejnych owoców morza wartych kulinarnej rozpusty. Pierwsze jednak podejście do znalezienia pałacu zakończyło się fiaskiem. Założenie - nie biorę ze sobą mapy, do Gaudiego zawsze można trafić idąc za tłumami turystów – okazało się błędne. Mrs Foch pałacu nie znalazła. Okazja do kolejnej próby pojawiła się już dwa dni później. Kiedy okazało się, że nawet poza sezonem do Casa Batlló są kilometrowe kolejki a bilety należy kupować z tygodniowym wyprzedzeniem, mrs Foch postanowiła się pocieszyć, robiąc zaległe zdjęcia Pałacu Güell. Tym razem miała mapę, telefon z nawigacją a i tak prawie zabytek ominęła. Nie było kolejek, nie było ludzi… To prawdziwy Gaudi czy podrabiany?


Pałac zapowiadał się bardzo skromnie – wciśnięty między kamienice, bez kolorowych zdobień czy fantazyjnych kształtów. W środku jednak zachwycił. Zachwycił skromną elegancją – każdy detal był dopieszczony, dopracowany z najwyższą starannością. Zachwycił niesamowitą myślą konstrukcyjną – genialna wentylacja, gdzie zimne powietrze z piwnic i stajni dociera do każdego zakątka domu, a zażarta walka o każdy okruch słońca skutkuje ogromnymi oknami i masą luster. Zachwycił detalami w stylu Gaudiego – bez znużenia przepychem formy czy kolorów. Zachwycił wreszcie przepiękną panoramą Barcelony. I brakiem kolejek do wejścia – może rzecz mało spektakularna ale mrs Foch uważa, ze należy ją docenić. 

Najpiękniejsze w całym kompleksie są chyba stajnie. Kręcona rampa dla powozów (w wersji smart, bo zwykły powóz się tam chyba nie wciśnie), surowa faktura cegieł i charakterystyczne dla Gaudiego filary.




Wnętrza - to surowe mury, pozbawione zdobień, bibelotów, mebli. Można podziwiać architekturę, jednak zawód przeżyją wszyscy Ci, który spodziewali się zerknąć na świat bogatego mieszczaństwa sprzed stu lat.








I to co najpiękniejsze - dach. Wraz z fantazyjnymi kominami (element wentylacji budynku), pofałdowaną powierzchnią i pięknym widokiem na panoramę Barcelony.





I choć z zewnątrz budynek nie przedstawia się nadzwyczajnie - dla mrs Foch był dużo ciekawszy, niż słynna Casa Batlló (Dom Kości).


Jeśli szukasz informacji o Barcelonie, mrs Foch zaprasza na pozostałe wpisy o tym fascynującym mieście :)
El Born CCM w Barcelonie

El Born CCM w Barcelonie

El Born CCM to przepiękny budynek wzorowany na paryskich Less Hales. Ta masa szkła i żelaza była dawniej halą targową, a obecnie po gruntownym remoncie została adaptowana na centrum kultury i pamięci.


Główną ekspozycją są ruiny XVIII wiecznej Barcelony. Archeologom dzięki drobiazgowym wykopaliskom udało się odtworzyć siatkę ulic, przeznaczenie poszczególnych budynków jak i obraz życia średniowiecznych mieszkańców miasta. 










Sama hala również zasługuje aby zerknąć na jej konstrukcję.



Atrakcja jest darmowa a budynek klimatyzowany. Obowiązkowy przystanek w czasie wycieczki po dzielnicy EL Born.

Jeśli szukasz informacji o Barcelonie, mrs Foch zaprasza na pozostałe wpisy o tym przepięknym mieście :)
Sagrada Familia – Gaudi i jego dzieło życia

Sagrada Familia – Gaudi i jego dzieło życia

Mrs Foch Gaudiego zwyczajnie lubi. Czy można bowiem się nie uśmiechnąć na widok takiej Sagrada Familia – bazyliki przypominającej dziecięcą budowlę z piasku? Gdzie kolorowe szkiełka, wciśnięte w burobrązową masę, przypominają beztroskie dzieciństwo w piaskownicy?



Barri Gotic – jak zgubić się  w dzielnicy gotyckiej w Barcelonie

Barri Gotic – jak zgubić się w dzielnicy gotyckiej w Barcelonie

Dzielnicę gotycką trzeba poczuć. Wejść pomiędzy wąskie zaułki, wypić kawę na zacisznym dziedzińcu, pozachwycać się kolorowymi wystawami, pozazdrościć galerii sztuki, zerknąć w bramy rezydencji i zrobić masę zdjęć pod zabytkami, które stoją w miejscu pamiętającym osadę Rzymian, a może  nawet czasy dawniejsze. Tak radzą wszystkie przewodniki – aby zwiedzić tą dzielnicę, trzeba się w niej po prostu zgubić.

Afrykarium - wrocławski kawałek Afryki

Afrykarium - wrocławski kawałek Afryki

Cudze chwalicie, swojego nie znacie - mrs Foch była niezmiernie ciekawa tej wielkiej, nowej atrakcji wrocławskiego ZOO. Te 15 milionów litrów wody w 21 basenach i akwariach, oraz około 250 gatunków ryb brzmiało bardzo dumnie. Rozsądek jednak podpowiadał aby odczekać przynajmniej pół roku. Dać pracownikom szansę na naprawienie niedoróbek, poczekać aż się skończą kolejki. Pewnego wiosennego dnia 2016 roku mrs Foch ruszyła więc na podbój skrawka wrocławskiej Afryki.


Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger