jarmark po sąsiedzku

Mrs Foch wyjechała sobie z domu na trzy dni i po powrocie zastała:
- zamkniętą ulicę,
- brak miejsc parkingowych,
- wielką imprezę pod oknem.

Jarmark!

Zaskoczenie całkowite. Impreza z całym dobrodziejstwem inwentarza - pchlim targiem, budkami z jedzeniem, budkami z piwem, muzyka na żywo... Ulica była zamknięta całe dwa dni, a przedostanie się do domu było wielką wyprawą pomiędzy straganami a restauracja grecką.

jarmark po sąsiedzku

jarmark po sąsiedzku

jarmark po sąsiedzku

Trwał cały weekend i jak przystało na państwo porządku - skończył się w niedziele po południu. Wszyscy mieli czas ogarnąć swoje rzeczy, a służby miejskie mogły doprowadzić ulice do porządku. W poniedziałek rano było cicho, czysto i zwyczajnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger