El Gouna w lipcowym słońcu (Egipt)

El Gouna (arab. laguna) - miasto położone ok 20 km od Hurgady z pewnością nie jest miejscem gdzie można dotknąć prawdziwego Egiptu. Zbudowane specjalnie dla turystów jest strefą zamkniętą. Własna ochrona pilnuje zarówno wjazdu do miasta, hoteli jak i wejścia do banków. Wjechać mogą tam jedynie osoby zatrudnione - a jest to ok 17 tyś pracowników - i oczywiście turyści. Nie ma tam dzieci, żebraków, ludzi wałęsających się bez celu. W całym mieście nie zobaczyłam też ani jednego meczetu. Jest czysto... a kiedy za podróż miejscową mini taksówką zapłaciłam 15 LE (miejscowa waluta) zamiast 10 LE - kierowca oddał mi 5 LE mówiąc, że zapłaciłam zbyt dużo..... Szok, zupełnie inne historie słyszałam o Egipcie :)

Sama El Gouna została założona przez najbogatszego Egipcjanina, a jej zaprojektowanie powierzono twórcom Eurodisneylandu. Kurort wzorowany jest na Wenecji - leży na wysepkach połączonych mostami i poprzecinanych kanałami. Obok uroków natury - takich jak piaszczyste plaże, rafy koralowe (zlokalizowane na Morzu Czerwonym, nie przy kurorcie), zabójcze słońce - jest też mnóstwo miejsc tak bliskich sercu każdego turysty: bankomaty, supermarket, apteka, sklepy i restauracje, piękna marina. Jest tez pole golfowe, kasyno a nawet szpital.

Poniżej kilka zdjęć Down Town tego luksusowego miasteczka, w lipcowym słońcu, w samo południe. Wszystko co żywe pochowało się w cieniu. Miasto wygląda niemal na wymarłe :)

Zagubieni turyści i kawiarenki czekające na zbłąkanych gości.

Apteka - miejsce pielgrzymek turystów :) Na szczęście dowozi też leki do hotelu.

I prawdziwi twardziele. Wzbudzali mój podziw - pomimo 40 st upału usiłowali robić zakupy! Obok zaś drugie miejsce pielgrzymek każdego prawdziwego turysty - bankomat :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger