mosty (Hamburg)

mosty (Hamburg)

Mostów w centrum Hamburga mają ci tutaj dostatek ;)

Są romantyczne zakątki.

Podział na pasy ruchu dla statków.

Zabytkowe i bardzo dostojne.

I metalowe pokraki ;).

A wszystko to wokół jednego jeziora.
migawki z Hamburga

migawki z Hamburga

Zamknięta brama z zieloną oazą spokoju.

Dom nawiązujący swoja architektura do sylwetki okrętu. Zbudowany niedaleko nabrzeża.

Śluza na kanale.

domki wdów (Hamburg)

domki wdów (Hamburg)

O tym zakątku wiedziałam od dawna. Cudem ocalały fragment starego miasta - domki dla wdów po kupcach bławatnych, ufundowane przez cech. Kilka razy nawet wybrałam się na poszukiwanie tej małej uliczki, jednak niewiadomym sposobem udawało mi się ją przeoczyć. Dotarłam dopiero w pochmurny, październikowy dzień. I od razu wiedziałam, że to poważny błąd. Teraz miejsce było po prostu ładne. Latem, wśród zieleni, musiało mieć niepowtarzalny urok.

Z jednej strony małe, szachulcowe domki połączone wspólnym dziedzińcem.

Z drugiej strony renesansowe kamieniczki.

I widok na domki wdów od podwórka.

Obawiam się, że latem będę już daleko stąd... Pozostaje mi żałować własnego lenistwa.
ostatnie dni lata

ostatnie dni lata

Hamburczycy jednak mają zbyt dobrze. Poniżej kilka fotek z małego parku - kilka kroków od centrum, jezioro i pełen relaks. Odkryłam go w czasie rowerowej przejażdżki. Nie jest ani znany ani specjalnie popularny. A jaki piękny!

Wodne ptactwo robi sobie tutaj przystanek w czasie lotów do centrum, na żarełko od turystów.

Widok na jezioro.
I japońskie latarenki. Całe trzy - a ile radości :)

W parku widać głównie mieszkańców z najbliższej okolicy. Brak jest hałaśliwego tłumu turystów. Na ławeczkach siedzą emeryci z książkami. Po alejkach spacerują mamy z dziećmi w wózkach. Nie ma zbyt wielu rozbrykanych kilkulatków, z uwagi na trawniki z ptasimi odchodami. Cisza, spokój, relaks i wrześniowe słońce.
liście lecą z drzew...  (jesień w Planten un Blomen Hamburg)

liście lecą z drzew... (jesień w Planten un Blomen Hamburg)

Jechałam nielegalnie przez park. Padał deszcz. Zachwyciły mnie liście na wodzie. Zatrzymałam się, aby zrobić zdjęcie. Schodząc nad wodę pośliznęłam się na pięciu krzywych i przy tej pogodzie - zdradziecko śliskich - schodkach. Potłukłam tyłek, zdarłam skórę z lewej ręki, która rozpaczliwie próbowałam się podeprzeć. Prawa wysoko w górze chroniła aparat. Ubłocona, zakrwawiona (choć tego akurat z nadmiaru emocji nie zauważyłam) robiłam fotkę, cała w stresie, że na ścieżce zostawiłam nieprzypięty rower - a w pustym parku, z pewnością ukradną mi go w mgnieniu oka.


Jedno zdjęcie, a tyle emocji :)
kościółek

kościółek

Mijam go jadąc nad Alster. Ma przepiękną, smukłą, gotycką wieżę. Gdzieś w małym miasteczku byłby najważniejszym zabytkiem, w Hamburgu - nawet nie wymieniają go w przewodniku...

jesień przyszła... (Hamburg)

jesień przyszła... (Hamburg)

Centrum miasta w wrześniowym słońcu...

Coś jakby nie widać było tej jesieni...

Jednak w październiku przyszła w całej okazałości :)

Największa w mieście fontanna wciąż jeszcze włączona.

Ten widok budzi we mnie ogromną zazdrość. W jakim innym dużym mieście, można w październiku, pływać żaglówką na jeziorze?

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger