St Michael’s Mount - ogrody



Stworzenie ogrodów na St Michael’s Mount wydaje się wręcz nieprawdopodobne. A jednak człowiek udowodnił -  że jak się uprze, to wszystko jest możliwe. Ogrody są wręcz przyczepione do skały, na której wznosi się zamek. Zajmują niewiele miejsca, pełno jest schodów i malutkich tarasów. Moim zdaniem najpiękniej prezentują się z góry. 




Na szczęśliwców którzy dostaną się do środka (czas otwarcia jest bardzo mocno limitowany) czeka subtropikalna roślinność - głównie z Meksyku, Wysp Kanaryjskich i południowej Afryki.








  Wąskie ścieżki - gdzie chodzenie z dziećmi przyprawia o zawał serca ;)


Małej architektury jest bardzo niewiele - ozdobna studnia i kilka ławek, pozwalających kontemplować widoki i piękno ogrodów.


W bonusie piękny widok na zamek.



Poza limitowanymi dniami wizyt, ogród ma też jedną sporą wadę - bark jakiegokolwiek cienia. Trafiliśmy tam akurat w okolicy południa i było bardzo ciężko. Wspinanie się po tych wszystkich schodkach (często bardzo stromych) dało mi nieźle w kość - choć teren wcale nie jest duży. Ogród jest tez niedostępny dla wózków - a z małymi dziećmi to tak szczerze mówiąc, lepiej tam się jednak nie wybierać.



Pozostałe wpisy:
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger