St Michael's Mount


Wiele osób z pewnością słyszało o Mont Saint-Michel w Normandii – zdaje się, że jest to najczęściej odwiedzany obiekt turystyczny we Francji. Warto więc wiedzieć, że Wielka Brytania ma swój odpowiednik (czy podróbkę jak udało mi się usłyszeć ;) )- St Michael’s Mount w Kornwalii. I jest to obiekt uroczy i zdecydowanie wart zobaczenia.

St Michael’s Mount – to wyspa, na której jest zamek z XV wieczną kaplicą św. Michała. W czasie odpływu można do niej dojść drogą o długości niecałych 400 m. Kiedy jest przypływ – kursują łodzie. 

Jak dla mnie urokiem tej wyspy jest jej niesamowita sceneria.



Wygląda jak kopia jakiejś sceny z powieści fantastycznej. Jest nierealna w swoim uroku. Mały zamek, tajemnicza wyspa i rośliny z regionów śródziemnomorskich. Człowiek czuje się jak na wakacjach, gdzieś na greckich wyspach :) Poza samym zamkiem niezbyt wiele się na wyspie zmieściło. Kilka budynków (aktualnie zajmowanych przez kawiarnie dla turystów, sklepiki z pamiątkami, kasy biletowe), przystań, kaplica i mały cmentarz.

Tak wygląda zamek widziany z przystani.


A tu malowidło na ścianie jednego z domów.




Ku naszemu zdumieniu droga na zamek była bardzo stroma (spodziewałam się szczerze mówiąc jakiś XXI wiecznych udogodnień). Można zapomnieć o wyprawie z wózkiem (trzeba go zostawić w miejscu wyznaczonym do przechowywania) - małe dzieci trzeba nieść na rękach. I pomimo, że trasa jest krótka, z tego co widziałam - ponad połowa zwiedzających miała z nią problem. Może dlatego, że akurat większość turystów stanowiły osoby starsze i rodzice z małymi dziećmi., Wyślizgany bruk, strome podejście i brak miejsc do odpoczynku. W zamian - możliwość poczucia się jak średniowieczny wędrowiec.


Zamek udostępniony jest w niewielkiej części. Choć może marudzę - nie jest duży, a mieszka tam jeszcze  rodzina właścicieli, która korzysta też z części udostępnionej dla zwiedzających. Przepiękny hol zaadaptowany na jadalnię, wciąż jest używany w czasie rodzinnych spotkań (tak przynajmniej wynikało z informacji udostępnionej turystom). Trochę dziwnie się z tym poczułam - tak jakbym weszła komuś obcemu z butami do salonu ;) Jednak to jest właśnie specyfika zwiedzania Wielkiej Brytanii - większość wspaniałych zabytków jest w rękach prywatnych, a rezydencje czy zamki są wciąż zamieszkane.



St Michael’s Mount to jednak głównie wspaniałe widoki. Dla nich właśnie warto tu przyjechać.







Palmy, lazurowe morze - dawno nie czułam się aż tak wakacyjnie :)



I ostatni rzut oka na zamek - czy to nie wygląda jak kadr z filmu Disneya?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger