The Moat Garden (Windsor)


The Moat Garden – czyli Ogród w Fosie – to jedyny zielony zakątek, który turyści mogą zobaczyć w zamku Windsor. Królowa ceni sobie spokój i po jej ogrodach spacerować nie wolno. Nad tłumem turystów rządnych wrażeń ulitował się zarządca zamku i pozwala zwiedzać swoje prywatne włości. Ogród w Fosie jest bowiem jego prywatnym ogrodem i choć internet twierdzi, że czasem spaceruje tam Elżbieta II ze swoimi psami, to ja osobiście w to wątpię. Ma ona bowiem w okolicy dostatecznie dużo swoich terenów zielonych, aby nie wyprowadzać ukochanych corgi na trawnik poddanego ;) Turyści jednak wizualizują sobie królową na ławeczce, robią zdjęcia i są szczęśliwi :)

Ogród – jak jego nazwa wskazuje – powstał w byłej fosie obronnej, którą wykopano na zlecenie Wilhelma Zdobywcy prawie tysiąc lat temu.




 Fosa otaczała Wieżę Normańską, którą zamieszkują kolejni zarządcy Zamku Windsor. 



Sam ogród nie jest wielki ma jednak sporo uroku. Stare mury które go otaczają, stanowią piękną oprawę dla kilkunastu gatunków róż, jakie tam znajdziemy. Ku mojemu zdziwieniu w sierpniu te kwiaty prezentowały się bardzo ładnie, mimo, że najlepszy okres na oglądanie rozariów już minął.







Dzisiejszy wygląd ogród zyskał na początku XX wieku. Najmłodszym zaś jego elementem jest Liliowy Staw, który powstał w 1993 roku, aby zamaskować podstawę dźwigu używanego w pracach na Okrągłej Wieży. Staw ten jest aktualnie ulubionym „zdjęciowym” miejscem turystów.



Rezydują na nim kaczki, których głównym zajęciem jest żebranie jedzenia u zwiedzających ;)


W ogrodzie mamy też romantyczny strumień, wodospad i przepiękną Grotę Świętego Jerzego.




Rosnące na zboczu klony palmowe mają wyjątkowo dużo uroku.



A tutaj pozostałe migawki z Ogrodu w Fosie.



Przepięknie wkomponowane ogrodowe lustro - detal, który chyba zachwycił mnie najbardziej.


I przy wejściu miejsce na drobniaki zalegające w portfelu ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger