Zamek Leeds - ogrody


Wspominając zamek w Leeds obowiązkowo należy wspomnieć o roślinności jaka go otacza. 200 hektarów zielonej panoramy robi wrażenie. Większa cześć tego terenu nie jest dostępna dla zwiedzających, jak na przykład pole golfowe. Nie wiem jednak czy spacerowanie po ogromnych zielonych trawnikach, gdzie nie ma nic ciekawego, byłyby aż tak bardzo ekscytujące ;) Do dyspozycji turystów oddane są trzy ogrody tematyczne i spory zielony teren piknikowo-rekreacyjny. Obszar wystarczający na zapełnienie całego dnia zwiedzania ;)

The Wood Garden

To romantyczny park ciągnący się wzdłuż rzeki – bardzo malownicza i dość długa droga dojścia do zamku. Najpiękniejszy jest wczesną wiosną – pełen kwitnących krokusów, narcyzów, drzew obsypanych białym kwieciem. Nieco później zwiedzający mogą podziwiać kwitnące azalie i rododendrony.



The Culpeper Garden

Jego nazwa to nazwisko jednego z poprzednich rodów właścicieli. Oryginalnie był to ogród kuchenny który Lady Baillie przekształciła w ogromną, kwitnącą łąkę (przedzieloną żywopłocikami i ścieżkami). W latach 80 kiedy zamek został udostępniony zwiedzającym ogród przeszedł kolejną metamorfozę i stał się klasycznym ogrodem wiejskim, w stylu angielskim.














The Lady Baillie Mediterranean Garden

Czyli ogród w stylu śródziemnomorskim. Duma i ukochane „dziecko” ostatniej właścicielki. Zaprojektowany przez projektanta (podobno słynnego ;) ) był miejscem gdzie przyjmowano gości, odpoczywano i podziwiano piękną panoramę ogromnego jeziora otaczającego zamek.



 
  

Labirynt i grota

2400 drzew tworzy spory, zielony labirynt. Jest to sprytna pułapka na niczego nie spodziewających się, zmęczonych zwiedzaniem turystów. Labirynt bowiem wygląda niewinnie, a w rzeczywistości można się w nim jak najbardziej zgubić! Na szczęście na środku jest małe wzniesienie i szczęśliwcy, którzy już tam dotarli, mogą wspomóc tych, którzy błąkają się pomiędzy zielonymi ścianami. Aby sfrustrowani zwiedzający nie niszczyli pracy ogrodników, próbując dojść do środka na skróty, liściaste ściany wzmocnione są metalowymi siatkami ;) Ja miałam szczęście i szłam za szkolną wycieczką – mieli dobrą dusze na szczycie wzniesienia, która wskazywała im drogę. Zaś część rodziny utknęła tam na dobre 20 minut ;)


Z labiryntu wychodzi się podziemnym tunelem, poprzez tajemnicza grotę. Nie wiem, kiedy ona powstała – jest jednak kwintesencją kiczu (tyle, ze zrobioną z naturalnych materiałów – kamieni i korzeni drzew) podświetlaną kolorowymi diodami. Ukryte głośniczki zapewniają podkład dźwiękowy. Dorośli nie powinni się nastawiać na szczególne doznania, za to wszystkie dzieci, jakie tam widziałam, były zachwycone :)

Fauna

Jeśli chodzi o ptactwo wszelakie to na terenach zamkowych jest prawdziwy urodzaj :) Najbardziej charakterystyczne są czarne łabędzie, które stanowią symbol zamku.


Są też ich biali kuzyni.


Kaczki może i wyglądają pospolicie, ale pływają po prawdziwie złotym jeziorze ;)


Zwiedzającym ciekawsko przyglądają się pawie:


A tutaj osobny wpis, poświęcony jednemu takiemu, kolorowemu gagatkowi ;)

Pełno było też gęsi i kaczek z młodymi, a także wszelakiego innego wodnego ptactwa.



****
Na sam koniec zostały mi trzy malutkie nagrobki, o których nie znalazłam wzmianki w żadnym przewodniku. Nie wiem, czy upamiętniały dzieci czy zwierzęta. Z boku, nad jeziorem, wśród szumu drzew...




A tutaj więcej informacji o samym Zamku Leeds.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger