Beaulieu - pałac

Beaulieu - pałac



Siedziba rodu Montagu (wciąż używana jako dom) nie robi wielkiego wrażenia na tle wielkich zamków i pałaców, jakie można znaleźć w okolicy. Jest to uroczy, wiejski pałacyk w stylu wiktoriańskim.



Zwiedzającym udostępniono część głównych pomieszczeń. Największe wrażenie robi przepiękna jadalnia.



Z osobnym stolikiem dla dzieci, gdzie prezentowana jest dziecięca zastawa i kilka zabawek z epoki wiktoriańskiej.


Na wewnętrznym dziedzińcu - ku mojemu zdziwieniu - nie było fontanny.  Chyba pierwszy dom który zerwał ze schematem :)


Najciekawszym dla mnie miejscem byłą wiktoriańska kuchnia ze spiżarnią. Nieczęsto się zdarza, aby pokazywano to pomieszczenie a wiele ono mówi zarówno o epoce jak i warunkach życia.




Jak widać dwa krany być muszą :)


A dzięki tej tablicy, pokojówka wiedziała gdzie pędzić ile sił, gdy odezwał się wzywający ją dzwoneczek.


Pracownicy ubrani byli w stroje z epoki, dzięki czemu stojąc i zerkając na turystów wyglądali naturalnie i idealnie komponowali się z wnętrzem.


Zaś pięknym dopełnieniem zabytkowych wnętrz, były ogromne, bukiety ze świeżych kwiatów.


I na koniec widok z okna, na wieś po drugiej stronie rzeki.


Pozostałe wpisy z relacją z wizyty w Beaulieu:
  1. Beaulieu - muzeum samochodów
  2. Beaulieu - dla każdego coś dobrego
  3. Beaulieu -ogrody
Beaulieu – dla każdego coś dobrego

Beaulieu – dla każdego coś dobrego



Przyznam szczerze, że nie planowałam wycieczki do Beaulieu. Natrafiłam na informację o miasteczku w przewodniku i pomyślałam, że jest blisko – więc jak się skończą pomysły na wyjazdy, to można skoczyć. I traf chciał, że w najbliższy piątek, około północy – kiedy wszystko było przygotowane i spakowane do porannego najazdu na zamek Arundel, dopatrzyliśmy się, że na miejscu naszego sobotniego pikniku jest organizowany ogromny turniej rycerski. Turnieje są fajne, ale nie z dwójką małych dzieci. Zastanawiając się nad zmianą planów przypomniałam sobie o Beaulieu. I tak w sobotę rano ruszyliśmy zobaczyć Muzeum Samochodów. Okazało się jednak, że jest tam dużo więcej ciekawych rzeczy. 


Samo muzeum znajduje się na terenie ogromnej posiadłości i jest zdecydowanie jej największą atrakcją. Zbiorom poświęcony był poprzedni wpis, teraz jedynie wspomnę, że w ramach budowania klimatu po asfaltowych alejkach całego kompleksu jeżdżą sobie samochody „z epoki”.
 


Nie wiem czy są autentyczne  czy jedynie stylizowane – nie ma to znaczenia. Turyści mogą sobie robić zdjęcia, pooglądać, poodtykać. Kierujący widząc zaś aparat wycelowany w ich stronę radośnie machają. Drobny gest a cieszy ;)




Trafił się też rower.



Zwiedzanie Beaulieu jest bardzo przyjemne. Cały teren to tak naprawdę ogromny park. Dla nieco bardziej zmęczonych turystów przewidziano transport piętrowym autobusem oraz naziemną kolejką.



Przystankiem, który podczas spaceru należy zrobić i nieco pozwiedzać - są ruiny opactwa  Cystersów z 1204 roku. Podobno jedno z najbardziej nawiedzonych i obfitujących w duchy miejsc w Wielkiej Brytanii :)




Szczerze mówiąc w przypadku kościoła słowo ruiny to duży komplement. Nawet kupa kamieni to przesada… Jednak naród angielski jest mistrzem w prezentowaniu swoich zabytków, nawet tych które nie ocalały. Pięknie skoszony trawnik, alejki, tablice informacyjne i…. Tak, te kamienne pozostałości w trawie to fundamenty murów kościoła.



Same ruiny opactwa prezentują się nieco ciekawiej.






Na dziedzińcu organizowane były pokazy sokolnicze. Na samo show się nie załapaliśmy ale można było z bliska zobaczyć ptaki i zadać pytania ich opiekunowi. 





Niezwykle ciekawa okazała się też wystawa o szkoleniu szpiegów w czasie II Wojny Światowej – Secret Army Exhibition . Beaulieu było bowiem miejscem, w którym członkowie SOE (Special Operations Executive) przechodzili szkolenie i uczyli się swojego „rzemiosła”. Pamiątek nie ma zbyt wiele – jednak sam fakt ich autentyczności sprawia, że wystawę warto zobaczyć. Bowiem tego typu gadżetów zwykły człowiek raczej nie ma okazji zobaczyć.



Kapsułki do uzdatniania wody.


Jednostrzałowy 22 Singer - czyli broń ostatniej szansy.


Dodatkowe atrakcje jakie oferowało Beaulieu to gry i zabawy sprzed stu lat. Animatorzy ubrani w stroje z epoki zachęcali zarówno dzieci jak i dorosłych do spróbowania jak bawili się nasi przodkowie.


Pozostałe wpisy z relacją z wizyty w Beaulieu:
  1. Beaulieu - muzeum samochodów
  2. Beaulieu - ogrody
  3. Beaulieu - pałac
Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger