galeria dinozaurów


To było nasze drugie podejście. Pierwsze sprzed ponad roku to nieświadoma wyprawa w pierwszy dzień szkolnych ferii zimowych. Było strasznie ;) Teraz z pokaźnym bagażem doświadczeń w zwiedzaniu Wielkiej Brytanii i o rok starszymi dziećmi odważyliśmy się wejść po raz drugi w progi Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Celem była galeria dinozaurów.  Ponieważ wyprawa odbyła się w sobotę byliśmy przygotowani na kolejkę przed muzeum jak i drugą, do samej galerii.


Tak, ten tłum na zdjęciu to ludzie oczekujący na wejście. W czasie ferii i wakacji szkolnych ten tłum należy pomnożyć razy 3(!). Można co prawda w tym gorącym okresie zarezerwować sobie przez internet darmową wejściówkę na ekspozycję (ale nie do muzeum, tam trzeba swoje odstać) ale zwiedzanie nie należy wtedy do przyjemności. Tłok, ścisk i brak powietrza. Te właśnie rzeczy głównie zapamiętałam z pierwszej wizyty. Teraz miałam nadzieję, na bardziej komfortowe warunki.  

Sama kolejka posuwa się dość szybko. Czekaliśmy jakieś 30-45 minut zanim wpuszczono nas do środka. Na szczęście dzieci wytrzymały ;) W międzyczasie mogliśmy podziwiać ogromny szkielet diplodoka i piękną architekturę gmachu muzeum.


Pierwszym eksponatem, który wita nas po wejściu do galerii, jest ogromny szkielet triceratopsa. 



I od razu ogromny szok – nie wiedziałam, że on była aż taki wielki!!! Zawsze wyobrażałam sobie zwierzę mniej więcej wielkości dzisiejszego nosorożca czy hipopotama, a tu takie „bydlę”.
 


Zaskoczeń, co do wielkości dinozaurów było zresztą dużo więcej, ale ten pierwszy szok był najbardziej spektakularny. Jak się okazało to chyba jedynie tyranozaura wyobrażałam sobie mniej więcej, we właściwej skali ;)


Sama galeria ma dwa poziomy i jest spowita w półmroku. Ten górny poziom to podwieszane szkielety dinozaurów, oświetlone punktowo, co dawało dodatkową grę cieni na ścianie za nimi.






A tutaj mamy obok siebie czaszki triceratopsa i tyranozaura. O dziwo, ten drugi nie wygląda specjalnie imponująco ;)



Dolny poziom to także trochę kompletnych szkieletów (z rewelacyjnym dinozaurem pancernym), sporo fragmentów kości, odcisków, dużo informacji edukacyjnych i kilka modeli. Można też podziwiać z doły szkielety podwieszone na górnym poziomie.


Zaś niezapomnianą atrakcją dla dzieci jest model tyranozaura w skali 1:1. Model ryczy i rusza głową co w półmroku bywa dla najmłodszych nieco stresujące ;)


Kilka szkieletów jest też pokazanych poza galerią. To małe pocieszenie dla wszystkich tych zwiedzających, który na widok ogromnej kolejki rezygnują z tego punku programu. 



Moim zdaniem dinozaury to najciekawsza ekspozycja z całych zbiorów muzeum. Polecam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger