Pałac Blenheim - ogrody



Pałac Bleinheim to nie tylko monumentalna budowla ale i rozległe tereny zielone. Zobaczenie ich w całości to w zasadzie drugi dzień zwiedzania.  Najbardziej reprezentacyjna część ogrodów to tzw. Wodne Tarasy (Water Terrace Gardens). Choć założone w latach dwudziestych XX wieku układem fontann, nasadzeniami, paterami kwiatów nawiązują XVII założeń ogrodowych. Hm… No dobrze, będę szczera – kiedy je zwiedzałam, byłam całkowicie przekonana, ze mają tak z  trzysta lat. Dopiero później sobie doczytałam, że to dwudziestowieczne naśladownictwo ;)  Fakt, że są bardzo ładne i na szczęście udostępnione turystom. 








Kolejna perełka to  ogród włoski z fontanną z 1892 roku. Ten zakątek jest już ogrodem prywatnym, zamkniętym dla hord żadnych obcowania z przeszłością. Można jednak zerknąć nad ażurowym ogrodzeniem i zobaczyć jak wygląda.


Za Wodnymi Tarasami zaczyna się długa i malownicza parkowa trasa spacerowa wzdłuż brzegów jeziora. Prowadzi ona do ogrodu różanego,



arboretum (ogrodu dendrologicznego z różnymi gatunkami drzew) 




by zakończyć się wodospadem.


Ten wodospad reklamowany jest jako malowniczy i warty zobaczenia punkt na mapie ogrodów. Niestety na nas zrobił bardzo słabe wrażenie. Może dlatego, że nie było dużo wody? 

Miejscem które mi się bardzo spodobało był za to Tajemniczy Ogród (Secret Garden). Pomimo, że leży obok ogrodów włoskich, jest faktycznie bardzo tajemniczy, bo dociera tam niezbyt wielu turystów. Nie wiedzą co tracą ;)





I kiedy byliśmy właśnie w tym miejscu zaczęło padać, co definitywnie przekreśliło nasze dalsze plany zwiedzania. Nie udało nam się dotrzeć na ogromny plac zabaw, obok którego jest Dom Motyli i Labirynt. Do tej części ogrodów turystów dowozi kolejka, którą podobno uwielbiają wszyscy, bez względu na wiek . Można też oczywiście  iść pieszo, ale patrząc na tutejsze odległości uwielbienie dla kolejki wydaje się bardzo prawdopodobne ;)

Nie dotarliśmy też pod kolumnę zwycięstwa i na most z 1708 roku (Grand Bridge), w którego masywnej konstrukcji mają być ukryte różne pomieszczenia.

Wycieczki nie żałuję, powrotu nie planuję ;) Tak jak pisałam we wcześniejszym wpisie – chyba jednak wolę zamki :)


Wpis o samym pałacu można znaleźć tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger