Muzeum czołgów - tylko dla mężczyzn ;)



Nie byłam jeszcze chyba w muzeum, gdzie panowie stanowiliby tak przytłaczającą większość. Kobiety były nieliczne i przemykały gdzieś pod ścianami, dziewczynki widziałam całe dwie – za to sporo mężczyzn w najróżniejszym wieku. Od grup w wieku „emeryckim” po ojców z nastoletnimi synami. Z drugiej strony czego się jednak można spodziewać po muzeum czołgów? Muzeum znajduje się w malutkiej miejscowości Bovington w Dorset (Wielka Brytania) i twierdzi, że ma najlepszą kolekcję czołgów na świecie. I w sumie to ja im nawet wierzę. W dużym i nowoczesnym budynku tych czołgów jest po prostu ogromna ilość.

Zaczynając od prawdziwych olbrzymów:









 po takie całkiem malutkie:


Były też  maszyny do zadań specjalnych:



A tu jeszcze panorama pokazująca, że tych czołgów jest po prostu duuuużo ;)


Poza ogromną halą, gdzie prezentowano te masy stali, było też kilka wystaw tematycznych.


Pierwsza - może najmniej widowiskowa - to czołgi które wciąż jeszcze jeżdżą i borą udział w rozmaitych atrakcjach organizowanych na świeżym powietrzu. Tankfest tak nazywa się ta ogromna impreza, organizowana corocznie przez muzeum, gdzie czołgi jeżdżą, strzelają i pokazują swoje możliwości.
My mieliśmy możliwość podziwiania tych maszyn w hangarze – duże są.:)


Kolejna wystawa – to Afganistan. Dość ciekawa – bo pokazująca życie codzienne, warunki zakwaterowania, sprzęt jakiego używały oddziały brytyjskie, co jadły w co się ubierały (chętni mogli mundury przymierzyć),  a nawet spartańskie sanitariaty.


Tablica znajdująca się za pisuarem (to ta rura wbita w ziemię) i toaletą, to tablica pamiątkowa, gdzie wpisują się weterani z Afganistanu odwiedzający muzeum. W pierwszej chwili jej umiejscowienie mnie zdegustowało. Po namyśle jednak stwierdziłam, ze to chyba bardziej przejaw męskiego humoru i żartobliwe nawiązanie do mazania po ścianach toalet ;)


Kolejna ekspozycja to „Fabryka czołgów”.   



Powstawanie tych ogromnych maszyn pokazano tam bardziej na zdjęciach niż na eksponatach, ale była tam też prawdziwa perełka. Przekrój trzyosobowego czołgu.





Ja wiedziałam, że w czołgu jest bardzo mało miejsca (oglądało się w końcu tych 4 pancernych ;) ) ale szczerze – nie wiedziałam, ze jest go aż tak mało!

Kolejnym ciekawym miejscem była wystawa poświęcona walkom na froncie I Wojny Światowej. Wraz z inscenizacją okopów (super sprawa  - można było zobaczyć, jak beznadziejnie się w nich żyło i walczyło) oraz pierwszymi czołgami.




Ostatnia - największa wystawa to przepięknie opowiedziana historia czołgów. Od ich powstania, poprzez wojny i ich rolę w poszczególnych walkach, aż po dzień dzisiejszy:






I tylko jednej, jedynej rzeczy mi brakło w całym muzeum. Rudego 102 ;) Ja wiem, że to brytyjskie muzeum. Wiem, że miłość do czterech pancernych to specyficzna, polska cecha. Ale tyle już jest tej Polonii w Wielkiej Brytanii, że mogli go gdzieś ustawić z boku ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger