Durdle Door (Anglia)

Mało kto wie, że Anglia ma przepiękną linię brzegową. Kojarzymy ją raczej z zabytkami Londynu czy pięknymi zamkami, którymi wciąż zarządzają potomkowie arystokracji. Przepiękne trasy biegnące klifami wzdłuż kanału La Manche nie są raczej polecane w przewodnikach, a tymczasem ich uroda (szczególnie fragment  nazwany Wybrzeżem Jurajskim i wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO) potrafi rzucić na kolana. Mnie osobiście odkrycie, jakie skarby mam niemal pod ręką, zajęło prawie rok. Niestety dzieci akurat są w takim wieku – że na klify się z nimi nie da rady wybrać. Szukanie na plaży skamieniałych resztek z epoki dinozaurów też było frajdą jedynie na 5 min. Więc jedynie w formie krótkiej wycieczki, pokazującej nam głównie to, co tracimy, zorganizowaliśmy wyprawę do Durdle Door. Prawdziwy śródziemnomorski klimat na angielskim wybrzeżu.

Do tego najczęściej fotografowanego obiektu na Wybrzeżu Jurajskim wiodą dwie drogi. Przepiękny spacerowy (a raczej wędrówkowy) szlak klifami z małego miasteczka Lullwortch (wybierany przez wszystkich, którzy chcą się nacieszyć pięknem otaczającego ich krajobrazu) oraz krótka spacerowa ścieżka z parkingu Durdle Door Holiday Park. Ta druga droga to ratunek dla osób z małymi dziećmi (to o nas) i wycieczek autokarowych ;)

Kiedy więc udało nam się znaleźć miejsce parkingowe, wypakować i ogarnąć spadkobierców, wydostać się z parkingu – zobaczyliśmy taki oto widok:



Zapiera dech, aż chce się iść dalej!
Z boku minęliśmy szlak w stronę Lullwortch Cove:


I po mniej więcej kwadransie doszliśmy na wybrzeże.
Czy ten widok nie przypomina Wam pocztówek z Grecji?



A oto i słynne Durdle Door.



Ja widać ludzi było sporo, a w dodatku od strony tego pięknego łuku wiał bardzo uciążliwy wiatr. Dlatego na piknik wybraliśmy przytulną i bezwietrzną zatoczkę z pierwszych zdjęć. Nie dajcie się zwieść fotografiom - wszystkie plaże tutaj są kamieniste i bardzo niewygodne do siedzenia. Kąpiel możliwa jedynie w specjalnym obuwiu. Jednak takie widoki rekompensują wiele :)


To zdjęcie powyżej, poza piękną plażą pokazuje też klify. Jaśniejszy fragment to świeże, osuwisko z tego sezonu. Przypomnienie, że wędrując szaklami na wybrzeżu należy się trzymać oznakowanych tras i nie robić wycieczek na własną rękę.

A tutaj jeszcze dwa zdjęcia w wakacyjnym klimacie :)



I widok na niesamowite skały, gdzie erozja odsłania ich warstwową budowę.


Na koniec jeszcze klika migawek z miasteczka Lullwortch. Jest urocze i klimatyczne. Słomiane dachy, wąskie uliczki (to akurat przy dużym ruchu samochodów na minus), białe, kamienne ściany domków - czas się tutaj zatrzymał chyba jakieś sto lat temu. Niestety z przyczyn od nas niezależnych mogliśmy miasteczko podziwiać jedynie z okien samochodu - a szkoda, bo warto tu pobyć i nacieszyć się atmosferą tego zakątka.





Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger