Solent Sky Museum (Southampton)

Muzeum samolotów w Southampton nie jest jakoś szczególnie polecane w przewodnikach. Najprawdopodobniej, gdyby nie znajdowało się jakieś 5 minut drogi od mojego domu, nigdy bym do niego nie trafiła. Zaś teraz - po ponad roku od wizyty - wreszcie zmobilizowałam się do wklejenia zdjęć. Jak łatwo się domyśleć, nie dlatego, że do tej pory trwałam w zachwycie ;) Nie mogę jednak z czystym sercem zapewnić reszty świata, że jest beznadziejne. Było bowiem kilka rzeczy, które bardzo mi się spodobały.

Samo muzeum jest dość małe - to jeden ogromny hangar, gdzie upchnięto dość pokaźny zbiór samolotów. Upchnięto to dobre słowo - jest ich sporo i nie do wszystkich można podejść, by je zobaczyć. 






Największą atrakcją jest górujący nad innymi Sunderland Flying Boat - czyli samolot pasażerski lądujący na wodzie. Fakt duży jest ;)





Mnie jednak zachwyciły dwa inne eksponaty.

Pierwszy z nich to skafander kosmonauty. Jak się wczytałam w tabliczkę, to okazało się, że niestety nie był w kosmosie, ale jest jednym z zapasowych skafandrów. Nie mniej jednak jest prawdziwy i wygląda dokładnie jak te, które wyleciały ponad nasza atmosferą i spotkały się z czymś tak egzotycznym jak próżnia ;) Może nie brzmi to jakoś ekscytująco, ale jak często można sobie pomacać taki skafander? Przyznaję, że byłam zaskoczona taką jego "zwyczajnością" ;)


I samolot, przy którym chyba spędziłam jakieś pół godziny - De Havilland Sea Vixen (nie wiem czemu ta nazwa musi być tak kosmicznie długa) - myśliwiec przeznaczony do lądowania i startowania na lotniskowcu. Przyznaję, że fascynują mnie kompaktowe rozwiązania i pomysłowość ludzka, gdy do dyspozycji jest ograniczona przestrzeń. Zresztą takiego samolotu na lotnisku nie spotkam - stąd zachwyty ;)




Jednak prawdę mówiąc muzeum polecam tylko i wyłącznie wielbicielom samolotów :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger