wielkanocne wspomnienie

Czy etycznie jest, pod koniec lata pokazywać to, co się robiło w marcu? W ramach archeologi twardego dysku, Mrs Foch wygrzebała zdjęcia z tegorocznej Wielkanocy. A dokładnie z drugiego dnia Świąt, zwanego radośnie Lanym Poniedziałkiem. 

Mrs Foch uważa, że nie ma absolutnie żadnych powodów do radości - nie po to się człowiek stroi, jak stróż w Boże Ciało, aby za chwilę ktoś go oblał wiadrem wody. Dlatego dobrym pomysłem jest ewakuacja z miasta, gdzie krążą hordy wodolejnych złoczyńców obojga płci i znalezienie sobie spokojnego miejsca, aby przeczekać ten trudny okres. 

Mrs Foch jeśli tylko może, to jedzie nad morze :) A dokładnie na plażę w okolicach Wolińskiego parku Narodowego.



Taki wyjazd ma sporo plusów:
- plaża jest duża, więc jeśli się trafi ktoś pragnący oblewać wodą, jest gdzie uciekać
- jest woda, więc w w razie potrzeby nie będzie problemu z amunicją potrzebną do odwetu
- można wreszcie przestać jeść
- można się później pochwalić wyjazdem
- jest bardzo mało ludzi, więc można się też w spokoju nacieszyć widokami


A jak Woliński Park Narodowy to obowiązkowo należy wkleić zdjęcie osuwających się klifów. Czy Wy też widzicie tę podstępną brzozę?


Mrs Foch natychmiast zeszła jej z drogi. Wyglądała stabilnie, ale nigdy nie wiadomo, czy to jedynie bojowa poza, czy też może przygotowania do niespodziewanego ataku. Dzięki alergii już dawno Mrs Foch zrozumiała, że brzozy potrafią być mordercze i należy je omijać szerokim łukiem. Szczególnie w okresie pylenia.

A skoro już się dotarło do granic Wolińskiego parku Narodowego, to warto też zerknąć w głąb lasu. Można tam znaleźć na przykład niezwykle urocze bagienka.




Mrs Foch uwielbia takie moczary. Pod warunkiem oczywiście, że stoi na twardej drodze, a w okolicy nie słychać chrumkania dzika ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger