żebraczym okiem (Festiwal Słowian i Wikingów 2016)

Bywa, ze człowiek szwenda się, ogląda, robi zdjęcia w różnych dziwnych miejscach i nagle ze zgrozą stwierdza, że czas na lunch! Jak wiadomo, odrobina węglowodanów nikomu jeszcze nie zaszkodziła,  a czasem potrafi nawet uratować życie. Mrs Foch bardzo dba o swoje życie, więc nawet pośród gromady groźnych średniowiecznych wojów, w czasie Festiwalu Słowian i Wikingów, z nastaniem południa zaczęła się rozglądać za miejscem na piknik.

Ciężko było. 

Co prawda miejscówek  w błocie, kurzu i trawie nie brakowało, ale odtwórstwo historyczne, spierane z własnych spodni, aż tak bardzo autorki bloga nie fascynuje. Po wytrwałych poszukiwaniach, udało się znaleźć przy jednym z domów rachityczną ławkę. Wystawała ciut nad poziom gruntu, pozwalała usunąć się przechodniom z drogi, a słomiany dach zapewniał odrobinę cienia. Idealne miejsce dla takiego średniowiecznego żebraka. Z tą odkrywczą myślą Mrs Foch sobie usiadła, na ulicy postawiła miseczkę i zmrużywszy oczy wyobraziła sobie, że czas cofnął się o jakieś tysiąc lat…



Szyld może mało wiarygodny, ale chętnych na wróżenie wśród naszych przodków pewnie nie brakowało ;) Zaś poza takimi drobiazgami jak polsko-złota waluta, adidasy pakujące się czasami w kadr czy współczesne plecaki, wszystko wygląda jak w fantastycznym filmie. Nasycone kolory, drogie tkaniny i całość w klimacie średniowiecza.






Zaś przy okazji tych pięknych bucików, Mrs Foch składa osobny hołd dla wszystkich tych, którzy w imię wierności realiów biegali boso :) 


Patrząc na to, po czym biegali - to dużo większe poświęcenie niż spanie w namiotach i jedzenie przy ognisku ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger