L’Aquarium de Barcelona

Podglądanie cudzego życia, to dość wstydliwa, ale lubiana rozrywka. Incognito, zza ciemnych okularów,odgrodzeni ekranem telefonu - podglądamy, oceniamy, komentujemy ;)  Mrs Foch lubi być wyjątkowa, więc w życiu się do takich ciągot nie przyzna. A robi tak jak wszyscy – podgląda. W dodatku nie jest rasistką. Ludzie, rośliny, zwierzaki – wszystko jest warte podpatrzenia i pstryknięcia foty. Zerknięcie zaś pod taflę wody, to jedna z rzeczy, które Mrs Foch uwielbia. Ta miłość jest ogromna. Mrs Foch najchętniej rzuciłaby wszystko, aby rozpocząć karierę jako rudowłosa, ponęta syrena, a powstrzymuje ją jedynie problem z porządnym nauczeniem się pływać.


Z uczuciami się jednak nie dyskutuje – westchnęła nasza blogerka – stojąc bladym świtem pod kasą L’Aquarium de Barcelona. 

oceanarium w Barcelonie

Oceanarium – jak internety głoszą – to druga najczęściej odwiedzana atrakcja w Barcelonie. Zaraz po Sagrada Familia. Być może to nawet prawda, bo statystykę podbijają wycieczki szkolne. W listopadowy poranek można poczuć się, jak mały hiszpański uczeń. A im mniejszy, tym bardziej entuzjastycznie nastawiony, do czekających go zajęć. Poza dziećmi było jeszcze trochę osób wpatrzonych w ekrany telefonów i szukających dobrego miejsca od selfie.

Oceanarium w Barcelonie & selfie

Aj, zaczekajcie – były jeszcze ryby! Jakieś 35 różnych akwariów, z czego w pamięci zostaje jedno – ogromny zbiornik (4,5 mln litrów wody!) z rekinami. Na żarłacza ludojada nie ma co liczyć, ale niektóre okazy są całkiem spore i z zainteresowaniem przyglądają się smakołykom chodzącym za szybą.

Rekin w pakiecie z selfie - Oceanarium w Barcelonie

Płaszczka - oceanarium w Barcelonie

Rekin - oceanarium w Barcelonie

Rekiny, płaszczki i cała oceaniczną menażerię ogląda się jadąc ruchomym chodnikiem w tunelu.

Reszta ekspozycji to głownie fauna Morza Śródziemnego. Fantastyczna, sprawa jeśli jest się hiszpańską wycieczką szkolną. Dzieci uczą się o rybach ze swojego najbliższego otoczenia, turyści momentami umierają z nudów. Oceanarium bowiem otworzono w 1995 roku i dziś nie robi już tak porywającego wrażenia. Ma swój urok, ale jeśli ktoś już widział podobne  - ciężko mu będzie się zachwycić.

Oceanarium w Barcelonie

Oceanarium w Barcelonie

Oceanarium w Barcelonie

Szkielet foki - Oceanarium w Barcelonie

Paszcza megalodona - oceanarium w Barcelonie

Na piętrze jest ekspozycja zatytułowana „Gaja” i można tam znaleźć faunę spoza basenu Morza Śródziemnego.

Oceanarium w Barcelonie

Oceanarium w Barcelonie

Oceanarium w Barcelonie

Oceanarium w Barcelonie

Oceanarium w Barcelonie

Największa atrakcję stanowią pingwiny.

Pingwin - Oceanarium w Barcelonie

Za solidną opłatą można popływać w klatce z rekinami (człowiek w klatce, rekiny jednak zostaną na zewnątrz ;)), zaś jeśli ktoś wyczerpał budżet przy kasie muzeum, za drobniejszą kwotę mógł nakarmić rybki z butelki.

Oceanarium w Barcelonie

Jest też plac zabaw, kawiarnia i łódź podwodna.

Łódź podwodna - Oceanarium w Barcelonie

Za oknem mamy przepiękne widoki na port i nieprzyzwoicie kosztowne jachty ;)

Widok z okien oceanarium w Barcelonie.

Jest też taras widokowy,

Oceanarium w Barcelonie

ale akurat mocno wiało, więc Mrs Foch ewakuowała się z niego w tempie ekspresu.

Wietrzny dzień na tarasie oceanarium w Barcelonie.

Na końcu zaś mamy sklepik!

Gadżety w oceanarium w Barcelonie.

Mrs Foch będzie szczera - atrakcje poleca dla dzieci lub fanatyków akwarystyki - była bowiem wycieczką zachwycona, ale i szczęśliwa, że poszła sama bez tej normalniejszej części rodziny ;)

Jeśli szukasz informacji o Barcelonie, mrs Foch zaprasza na pozostałe wpisy o tym przepięknym mieście :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger