Museu Marítim de Barcelona

Jeśli jakiś szalony umysł kiedykolwiek zorganizuje kongres, dotyczący stanów skupienia materii, to Mrs Foch bez wątpienia zapisze się do kółka miłośników fazy płynnej. Każdy przecież przyzna, ze faza + płyny brzmi dobrze ;) I to jest właśnie ten moment, kiedy wszyscy się ucieszyli, że wreszcie będzie jakiś przegląd hiszpańskich win - a tu za progiem czyha rozczarowanie ;)
Mrs Foch uwielbia bowiem wodę. Im więcej tym lepiej. I jeśli dotrze gdzieś, gdzie  jest muzeum morskie – to  bezwzględnie musi je zobaczyć. Dlatego dziś relacja z Museu Marítim de Barcelona. 

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie znajduje się w samym centrum miasta, przy pomniku Kolumba. Zajmuje budynek dawnych stoczni królewskich, a jego największą atrakcją jest replika galery z 1568 roku. 

Muzeum Morskie w Barcelonie

Mrs Foch nie jest zbyt wybredna – do muzeum popędziła w podskokach i… uczucia ma mieszane. Najpiękniejsze rzeczy są bowiem w strefie niebiletowanej.  To co zachwyca i a niektórych nawet rzuca na kolana, to monumentalna gotycka architektura stoczni. Kataloński gotyk jest uroczy, a w połączeniu z prostotą budynku (stocznie nie były do podziwiana – stocznie były do harowania) stanowi całość, którą warto zobaczyć. Najpiękniejszy zaś widok jest przy kasach :)

Muzeum Morskie w Barcelonie

W pakiecie można odstać steampunkową latająca rybę i ławkę stylizowaną na kręgosłup wieloryba.

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Zaś zaraz za restauracją mamy uroczy zielony dziedziniec z fontanną i mostkiem zdjętym z XX-wiecznego statku.

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Tutaj też można podziwiać wsparte przyporami mury stoczniowych hal.


Jak i model pierwszego na świecie cywilnego pojazdu podwodnego, skonstruowanego przez katalończyka.

Muzeum Morskie w Barcelonie
Zdarzyć się jednak może, że ktoś w naiwności swojej zapłaci za wstęp do środka. Nie jest to  najgorsza rzecz, jaka może się w życiu przytrafić i kilka atrakcji za bramkami można jednak znaleźć.

Mrs Foch rozpłynęła się na przykład w zachwytach nad taką wagą portową.

Muzeum Morskie w Barcelonie

Jest też obiecana replika Galery Reial, napędzanej siłą 290 wioślarzy. Stoi w miejscu, gdzie kiedyś zbudowano oryginał. Tu właśnie Mrs Foch przeżyła największe rozczarowanie wizyty - nie jest to cała galera, a jedynie jej kadłub. I w dodatku nie można wejść do środka. Sytuację uratowało jedynie piękno architektury otaczającej statek. Dla tych kadrów warto zapłacić za bilet ;)

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Można też przez poszycie zerknąć do wnętrza galery.

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Poza galerą jest jeszcze trochę różności:

- łodzie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

- kawałek latarni morskiej

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

- modele statków dla dzieci (najsłabsza cześć ekspozycji)

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

Muzeum Morskie w Barcelonie

- wystawa czasowa o przewozie towarów (tu całkiem fajna była możliwość pomacania sobie kontenera, jakim zwykle dobra ze sklepowej półki podróżują do nas z Chin)

Muzeum Morskie w Barcelonie

Po wizycie w takim Portsmouth czy Vasa Museum zbiory muzeum w Barcelonie nie robią zbyt wielkiego wrażenia. Mrs Foch zakup biletu poleca jedynie pasjonatom. Jednak czy mają to być fani fotografii czy tematyki marynistycznej - jest jeszcze do ustalenia ;)

Jeśli szukasz informacji o Barcelonie, mrs Foch zaprasza na pozostałe wpisy o tym przepięknym mieście :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger