Barri Gotic – jak zgubić się w dzielnicy gotyckiej w Barcelonie

Dzielnicę gotycką trzeba poczuć. Wejść pomiędzy wąskie zaułki, wypić kawę na zacisznym dziedzińcu, pozachwycać się kolorowymi wystawami, pozazdrościć galerii sztuki, zerknąć w bramy rezydencji i zrobić masę zdjęć pod zabytkami, które stoją w miejscu pamiętającym osadę Rzymian, a może  nawet czasy dawniejsze. Tak radzą wszystkie przewodniki – aby zwiedzić tą dzielnicę, trzeba się w niej po prostu zgubić.

Mrs Foch nie trzeba tego zbyt długo powtarzać. Uwielbia się bowiem snuć z aparatem po ulicach, bez patrzenia na zegarek i bez szukania ulic na mapie.  W piękny słoneczny dzień, ruszyła więc by zobaczyć, co Barri Gotic ma do zaoferowania. 

Klimatyczne uliczki, gdzie z rzadka zagląda słońce, suszące się w oknach kolorowe pranie, cisza i spokój – rzeczy niemal niespotykane w gwarnej i pełnej życia Barcelonie. Czasem niedyskretny zapach palonych konopi zdradzał, czym aktualnie zajmuje się tych kilka osób beztrosko rozmawiających na schodach domu lub obok sklepu.



I tak ten sielski, nieśpieszny klimat zatrzymanego w czasie miasta został zachwiany, kiedy nagle z bramy wyszło trzech wysokich mężczyzn i z dość duża perswazją w głosie poprosiło o pieniądze. Cóż, mrs Foch była w końcu w centrum europejskiej metropolii, więc nie bacząc na to, że jest sama w ciemnej i ciasnej ulicy, odruchowo powiedziała, że nie ma i pewnym krokiem poszła dalej. Za kolejnymi dwoma zakrętami, w miejscu trochę bardziej zaludnionym wyciągnęła jednak  mapę i zaczęła zwiedzać jak na turystę przystało – bez aż tak bardzo bocznych uliczek, z ciut mniejszym klimatem i większa ilością osób wchodzących w kadr. ;) 






I tak próbując się odnaleźć pomiędzy mapą, a realnymi ulicami - mrs Foch trafiła pod muzeum Picassa. Nie planowała tu zaglądać, gdyż jej stosunek do pana Pabla można określić jako „wierząca, ale nie praktykująca”. Czyli owszem, wierzy krytykom, że był to wielki artysta, ale gdyby miała oglądać jego obrazy, to chyba raczej za dopłatą. ;) Nie opisze więc tego, co było w środku, za to musi przyznać, że sam budynek jest bardzo ciekawy. Łuki, kraty, przejścia – warto tam zerknąć i zrobić kilka zdjęć.

Muzeum Picassa

Muzeum Picassa

Muzeum Picassa

Miejscem, które warto zobaczyć i wejść do środka jest El Born Centre Cultural.  Piękny budynek dawnej hali targowej kryje we wnętrzu prawdziwy skarb – ruiny średniowiecznych domostw. Wstęp jest bezpłatny a budynek klimatyzowany. Możliwość zerknięcia na dawną siatkę ulic, kontemplacja i zaduma nad wyglądem dawnego miasta – zdaniem mrs Foch jest bezcenna, choć wiadomo, nie wszystkich to zachwyci ;)

Born Centre Cultural

Born Centre Cultural

Born Centre Cultural


Born Centre Cultural

Z wielu kościołów dzielnicy gotyckiej mrs Foch urzekły dwa. 

Pierwszy to Santa Maria del Mar, z cudnej urody rozetą (rzecz jasna nie wyszła na zdjęciu). 

Santa Maria del Marr

Drugi to katedra (La Seu). Z pewnego oddalenia może nie wygląda zbyt imponująco, 

Katedra - La Seu

warto jednak podejść bliżej,

Katedra - La Seu

a nawet wejść do środka.

Katedra - La Seu

Katedra - La Seu

Katedra - La Seu

Mrs Foch poleca także zerknięcie na wewnętrzny dziedziniec z trzynastoma gąskami (tyle lat miała patronka katedry w momencie śmierci) i mnogością kaplic dla różnych świętych.

Katedra - La Seu

Katedra - La Seu

Zaś największą atrakcją tej wycieczki był wjazd windą na dach katedry.  Można z bliska zobaczyć dach gotyckiego kościoła, a taka atrakcja nie zdarza się często.

Katedra - La Seu - widok z dachu

Zaś sam widok na miasto jest niezapomniany.

Katedra - La Seu - widok z dachu

Katedra - La Seu - widok z dachu

Tu Sagrada Familia z wianuszkiem dźwigów dookoła.

Katedra - La Seu - widok z dachu

Zaraz za katedrą mamy obowiązkowy punkt zdjęciowy dzielnicy gotyckiej - tzw. Most Westchnień, który w rzeczywistości jest stylowym łącznikiem pomiędzy dwoma budynkami.

Most Westchnień

Zaś kawałek dalej jest Placa del Pi, czyli plac sosny. Idealne miejsce na kawę, odpoczynek i kontemplację przepięknej rozety na kościele Santa Maria del Pi (Matki Bożej sosenkowej? ;) )

Placa del Pi

Placa del Pi

Barri Gotic - z jej głównymi ulicami pełnymi gwaru i turystów oferuje też czasem zakątki, gdzie można na chwilę usiąść i odpocząć.




Najwięcej uroku i piękna w dzielnicy gotyckiej jest jednak po zmierzchu. Orzeźwiający chłód, gwar dobiegający zapełniających się restauracji, nastrojowe światło lamp - warto wtedy iść na spacer. Choć może niekoniecznie samemu i raczej głównymi ulicami ;)





W dzielnicy gotyckiej mrs Foch tak na prawdziwo, najprawdziwiej zgubiła się cale dwa razy. Mapa nie koniecznie chciała być kompatybilna z rzeczywistością, a ulice nie zawsze mają nazwy w widocznych miejscach. I zawsze wtedy docierała (blogerka nie mapa) do muzeum czekolady. Myśl, ze wszystkie drogi prowadzą do gara z czekoladą  jest bardzo optymistyczna i od tamtego dnia mrs Foch jakby radośniej spogląda w przyszłość ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger