Pawilon Güell & ogrody Pałacu Reial de Pedralbes


Pawilon Güell (Pavellons de la Finca Güell) oraz ogrody pałacu Reial Perdables to miejsce, gdzie można spotkać sporą rzeszę fanów Gaudiego. I chyba tylko ich ;) Gdyby nie obietnica, że można zobaczyć najwcześniejsze dzieła tego genialnego architekta, mrs Foch nigdy w życiu nie turlałaby się przez pół Barcelony do jakiegoś małego parku. Jednak stało się. Po zwycięskiej walce z metrem i niezbyt precyzyjnym planem miasta, wraz z kilkoma innymi zbłąkanymi turystami dotarła do  Pawilonu Güell.




W kasie, u bardzo miłego pana, mrs Foch kupiła bilet (cale 4 euro, z Ruta del Modernisme będzie o połowę taniej) i po 10 minutach była już po zwiedzeniu całego muzeum... Jak widać znane nazwisko sprzeda wiele rzeczy ;) Zabytkiem, dla którego warto tu przyjechać jest wspaniała brama ze smokiem zaprojektowana przez Gaudiego. Bramę najlepiej jest podziwiać z ulicy, w stronę której smok rozdziawił groźną paszczę. Od strony muzeum mamy zadek gadziny - dużo mniej ciekawy.



Poza pięknym wejściem, które zostało z dawnego pałacowego parku Eusebiego Güell, zainteresowanie budzą budynki stajni stojące tuż obok. Właśnie nimi genialny architekt zaimponował swojemu mecenasowi tak, że dostał kolejne zlecenia. To zaplecze gospodarcze również najlepiej widać z ulicy. Od strony muzeum jest znacznie mniej reprezentacyjne.






W środku znajdziemy mini wystawę maszyn używanych na budowach w czasach Gaudiego. Kilka z nich było używanych przy Sagradzie Familii, a kto wie, może nawet widziało z daleka samego architekta ;)  





Przy muzeum jest jeszcze dość zaniedbany malutki ogródek - z dźwigiem budowlanym z początków XX wieku i nieczynną fontanną.





Muzeum jest czynne od 10.00 do 16.00 ale najlepiej chyba wygląda z okien autobusu turystycznego.




Pozostałości starych stajni to jednak nie wszystko, co zostało z dawnej letniej rezydencji przemysłowca Eusebi Güell. Tuż obok jest pałac Reial wraz z niewielkim parkiem, przylegającym do rezydencji.



Budynek stanowi dawną część siedziby królewskiej Perdable, choć królowie zatrzymywali się tutaj jedynie przypadkiem. Kiedy mrs Foch chciała go zwiedzić, był zamknięty na głucho. Na szczęście ogród wokół niego utrzymany był w bardzo dobrym stanie. Na jego terenie występuje wiele gatunków z regionu śródziemnomorskiego, które wprowadził tutaj Antoni Gaudi - palmy, drzewa cyprysowe, magnolie, drzewa sosnowe i eukaliptus.










Cały park przesiąknięty był zapachem róż.



Nie kwiaty jednak przyciągają tutaj zbłąkanych turystów, a pamiątki po genialnym architekcie.  Mrs Foch podziwiała fontannę Herkulesa (przywróconą w 1983 roku) z fantazyjnym chińskim smokiem oraz zacienioną pergolę. 




Tak, tak - Gaudi wielkim architektem był (i to prawie świętym architektem!) więc nawet przy pergoli należy przystanąć z szacunkiem i westchnąć z zachwytem ;) Później można odejść kawałek i zrobić sobie piknik przy jednej z fontann.


Wycieczkę mrs Foch poleca jedynie zagorzałym fanom Gaudiego.


Jeśli szukasz informacji o Barcelonie, mrs Foch zaprasza na pozostałe wpisy o tym przepięknym mieście :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Foch będzie zachwycona komentarzem - zawsze to kolejny temat do narzekania :)

Copyright © 2014 veni vidi blog , Blogger